Ekspresowa infekcja. Wspaniałe korzyści dla naszych dzieci

<< < (2/5) > >>

Emisia:
Mój 5-latek miał w sobotę i niedzielę wysoką gorączkę (39,5) w uchu. Narzekał na ból głowy. Nie miał bólu gardła ani kataru. Nie dałam zupełnie nic (również żadnych okładów). Pił tylko dużo wody i prawie nic nie zjadł. W poniedziałek już była awantura, bo widząc starszego brata wychodzącego do szkoły, chciał też wyjść. Do dziś nie wiem, skąd ta gorączka i co to było. Fakt, który mam nadzieję, że pomoże wielu rodzicom, to być spokojnym i czekać. Ja już nie uważam tylko antybiotyku jako ostateczny ratunek dla życia, ale również i inne leki, których już nie posiadam w apteczce (np. na obniżenie gorączki, itp.)

Novalijka:
Odchorowywanie infekcji bez leków od wczesnego dzieciństwa zapewnia uchronienie dziecka od niezliczonej ilości chorób w późniejszym wieku. Właśnie sobie uświadomiłam, że mój synek, który nie miał blokowanych objawów oczyszczania dróg oddechowych nigdy nie będzie miał anginy i powiększonych migdałków, ma 5 lat i nigdy nie zaglądałam mu do gardła, bo nie było takiej potrzeby :)

Monique:
Witaj Novalijko,
dokładnie to o czym piszesz ja również przechodziłam z moim synkiem - też 5-latkiem.
Po ostatnich dwóch infekcjach bez leku również odczuwam ulgę i niesamowitą satysfakcję, że obeszło się bez leków. Również miłe poczucie "kontroli sytuacji" jest luksusem, wcześniej rozkładałam ręce i naprawdę nie wiedziałam co robić .....
Jeszcze przed bioslone.pl czułam, że z lekami jest coś nie tak - po podaniu antybiotyków wychodzenie śluzu się blokowało, a kilka dni po skończonym antybiotyku wszystko wracało ze zdwojoną siłą. Czasem po tygodniu od skończenia antybiotyku lekarz przepisywał następny.
Od września jednak wiele się zmieniło. Infekcje przechodzimy tak jak powinniśmy - syn leży w łóżku z gorączką, pół dnia ogląda bajki, następne pół - czytam mu. Ciepła lipa z sokiem z malin i miodem do picia, nawilżanie nosa, prawoślaz i wszystko pięknie schodzi z niego. Po tygodniu takiej "domówki" jest dużo lepiej.
W międzyczasie mieliśmy też zabiegi z akupunktury, które syn dzielnie przeszedł i mam nadzieję również one przyczyniły się do jego lepszej kondycji.

Ach... co za ulga i luksus.

Jeszcze przypomniała mi się jedna rzecz. Chcemy z mężem zakupić sprzęt do oglądania jego ucha (taki "uchoskop") :) i na bieżąco sprawdzać jak wygląda ucho gdy go boli - czy jest zaczerwienienie, czy jest wysięk. Podczas każdej infekcji, gdy idę do lekarza, to on kwalifikuje jego ucho pod leczenie antybiotykiem (oczywiście nie podaję) i pomyślałam sobie, że fajnie by było samemu to ucho obserwować.

Olimpia:
Cytat od: Monique  24-12-2010, 23:41

Ach... co za ulga i luksus.



Z założenia luksus jest czymś osiągalnym tylko dla nielicznych. Ja właśnie od dwóch lat żyję w takim luksusie :)

Marooned:
Co możecie podpowiedzeć w przypadku mojej córki (6 lat) - juz prawie miesiąc dziecko kaszle i ma katar, co prawda nie taki cieknący, ale gotujący się w nosie. Kaszel nasila się w nocy, jest raczej charczący, nie suchy.
Przez pierwszych kilka tygodni podawałem małej tylko prawoślaz i syrop z cebuli na rozrzedzenie początkowo gęstej wydzieliny.
Jednak po wielu tygodniach żona nie wytrzymała "moich metod" i poszła z dzieckiem wiadomo gdzie i zacząła pakować w nie jakieś wynalazki z apteki.

Pomóżcie proszę doraźnie, bo dziecko jeszcze nie pije MO (o to będę walczył z żoną w przyszłości)- jak naturalnie trochę skrócić tą ponad miesięczną infekcję? Bo lepsze chyba "naturalne" blokowanie objawów chorobowych niż siuwaksy z apteki.
Ja myślałem o nalewce z czosnku na alkoholu (ale dla dziecka?) i naświetlaniu lampą Solux. Macie lepsze pomysły?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona