Niemedyczne forum zdrowia
10-09-2010, 22:18 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Zapraszamy na prelekcję Biosłone w Opolu - 24.09.2010, szczegóły
 
   Strona główna   Pomoc Regulamin Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Siatkówczak oka  (Przeczytany 454 razy)
Manta
Początkujący
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 41
MO: Czerwiec 2008
Wiadomości: 47

« : 07-03-2010, 11:04 »

Nie daje mi to spokoju, może dlatego, że chodzi o siedmioletnie dziecko. U córki mojego męża kuzyna kilka miesięcy temu wykryto siatkówczaka. Rodzice nie zauważyli żadnych zmian na gałce[tzw.odblask], dopiero jak dziecko troszkę słabiej zaczęło widzieć, to wtedy okulista i wiadomo dalszy ciąg po przychodniach. Przed Bożym Narodzeniem dziewczynce usunięto oko i WIADOMO chemia. Według lekarzy i rodziców niby wszystko wracało do normy, dziecko w domu, wesołe, uśmiechnięte, wiadomo pod obserwacją i wyznaczanie terminu nowej chemii. Wczoraj byłam u teściowej i telefon od zapłakanej babci dziewczynki-''Nicola na OJOmie w Warszawie, nieprzytomna, przerzut do mózgu, lekarze robią co mogą''. Z tego co przekazała teściowa, lekarze są bezradni. Tłumaczę teściowej, że to już koniec, że wykończyli dzieciaka.
   Robię mały wykład na temat raka, ale teściowa swoje, ale jak to wytłumaczyć, że dziecko takie małe i rak, SKĄD?
Ja wszystko rozumiem, że odżywianie, w pewnym stopniu szczepienia, blokowanie zdrowienia antybiotykami i świństwami na grypę, ale czy nie w dużym stopniu słaby organizm po rodzicach? Czyli genetycznie obciążony.
   
Zapisane
Iyana
Stały bywalec
***

Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 13.04.2009
Skąd: małopolskie
Wiadomości: 156

« Odpowiedz #1 : 07-03-2010, 12:31 »

Cytat
''Nicola na OJOmie w Warszawie, nieprzytomna, przerzut do mózgu, lekarze robią co mogą''. Z tego co przekazała teściowa, lekarze są bezradni. Tłumaczę teściowej, że to już koniec, że wykończyli dzieciaka.

Jak możesz mówić w tak traumatycznej sytuacji komuś, że "wykończył dzieciaka" mad

Cytat
Robię mały wykład na temat raka, ale teściowa swoje, ale jak to wytłumaczyć, że dziecko takie małe i rak, SKĄD?
Ja wszystko rozumiem, że odżywianie, w pewnym stopniu szczepienia, blokowanie zdrowienia antybiotykami i świństwami na grypę, ale czy nie w dużym stopniu słaby organizm po rodzicach? Czyli genetycznie obciążony

Kobieto, sama jesteś niedouczona w kwestii zdrowia a pouczasz innych i piszesz bzdury o raku jako chorobie genetycznej.
Rak nie jest chorobą genetyczną. Dziecko musi się oczyścić także z życia płodowego a potem musi regularnie oczyszczać się z warunków środowiskowych (nieodpowiednia żywność, nieodpowiednie leczenie czy zanieczyszczone powietrze) w jakich przyszło mu żyć. Jeśli oczyszczanie było regularnie blokowane to takie mogą być efekty. Wszystko to jest wyjaśnione w książkach Mistrza i na tym portalu. Wystarczy czytać ze zrozumieniem.
Zapisane
Agna
Stały bywalec
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 17-07-2007
Skąd: Mazowsze
Wiadomości: 278

« Odpowiedz #2 : 07-03-2010, 12:31 »

Przed Bożym Narodzeniem dziewczynce usunięto oko i WIADOMO chemia. Według lekarzy i rodziców niby wszystko wracało do normy, dziecko w domu, wesołe, uśmiechnięte, wiadomo pod obserwacją i wyznaczanie terminu nowej chemii. Wczoraj byłam u teściowej i telefon od zapłakanej babci dziewczynki-''Nicola na OJOmie w Warszawie, nieprzytomna, przerzut do mózgu, lekarze robią co mogą''. Z tego co przekazała teściowa, lekarze są bezradni. Tłumaczę teściowej, że to już koniec, że wykończyli dzieciaka.
   Robię mały wykład na temat raka, ale teściowa swoje, ale jak to wytłumaczyć, że dziecko takie małe i rak, SKĄD?
   
Manta, to już nie czas na wykłady. Teściowej, czy rodzicom dziecka potrzebne jest wsparcie i pomoc całej rodziny, żyją obecnie w tak dużym stresie i walce z czasem o życie dziecka, zastosowaliby pewnie wszystko aby dziecku ocalić życie, oddaliby pewnie wszystko aby cofnąć czas... to koszmar. Trzeba być cierpliwym i wyrozumiałym, a nawet cierpliwie znosić żale pretensje i wybuchy złości tych dorosłych osób. Niejednokrotnie dzwonią, aby tylko porozmawiać.
Zapisane
Manta
Początkujący
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 41
MO: Czerwiec 2008
Wiadomości: 47

« Odpowiedz #3 : 07-03-2010, 19:37 »

   Pozwolę sobie odpisać na powyższe zarzuty. Nie wiem jakim prawem Iyana besztasz mnie jak gówniarza. To ty nie potrafisz czytać ze zrozumieniem, przeczytaj moje dwa ostatnie zdania. Wiem czym jest rak i co go potęguje, tak samo czytam wypowiedzi Mistrza. Ja zadałam pytanie, ponieważ mam wątpliwości. Gdybyś tego wszystkiego nie przeczytała na forum nie byłabyś taka oświecona. dry
   Myślałam, że na tym forum można również zadawać pytania w razie niezrozumienia jakiejś kwestii. Ale zauważyłam, że tutaj często dostaje się burę. Niestety nie wszystko można wyczytać w książkach Pana Słoneckiego.
   Druga sprawa, nie mam kontaktu z rodzicami chorego dziecka, kuzyn męża nie był rodzinny, a kiedy założył rodzinę i się wyprowadził, nie kontaktował się z moją teściową oraz swoim kuzynostwem. O chorobie jego córki dowiedzieliśmy się od jego ciotki.
   Rozmowa, którą prowadziłam z teściową była luźna, zachęcałam ją do zmiany nawyków żywieniowych. Po telefonie rozmawiałyśmy o tragedii, która zaistniała i oczywiście o przyczynie raka, że coraz więcej dzieci choruje itp...Stwierdziłyśmy, że szanse są nikłe, jedynie cud od Boga.
    Chciałam jeszcze dodać, że nie ocenia się ludzi po jednej wiadomości.
Myślicie, że jestem tak niewychowana i zimna uczuciowo, że robiłabym pouczenia najbliższej rodzinie dziewczynki? confused Wiem co to dobre wychowanie i przede wszystkim takt - czego brakuje tobie, Iyano.
Zapisane
Iyana
Stały bywalec
***

Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 13.04.2009
Skąd: małopolskie
Wiadomości: 156

« Odpowiedz #4 : 07-03-2010, 20:11 »

Cytat
Nie wiem jakim prawem Iyana besztasz mnie jak gówniarza.
Cytat
Tłumaczę teściowej, że to już koniec, że wykończyli dzieciaka.

dlatego. Takie zachowanie zwyczajowo zwane jest nietaktem i brakiem dobrego wychowania.

Cytat
Robię mały wykład na temat raka, ale teściowa swoje,
Cytat
Rozmowa, którą prowadziłam z teściową była luźna

to w końcu luźna czy wykład?

Cytat
Wiem co to dobre wychowanie i przede wszystkim takt - czego brakuje tobie, Iyano.

Jak rozumiem nietaktem z mojej strony jest wytknięcie Tobie nietaktownego zachowania.

Widzisz gdybyś może przemyślała pierwszy post w tym wątku i opisała zdarzenie jak w Twoim ostatnim poście to odpowiedzi także byłyby inne- merytoryczne.
Zapisane
Agata
Częsty gość
**

Online Online

Płeć: Kobieta
MO: 09.08.2008
Wiadomości: 128

« Odpowiedz #5 : 07-03-2010, 21:50 »

Iyana, Manta miała chyba na myśli lekarzy, mówiąc, że "wykończyli dzieciaka", nie rodzinę. Tak wynika z pierwszego postu. Zatem to zwykłe nieporozumienie z tym "besztaniem".

Manta, ja tu na forum zadaję pytania, czasem głupie, i nie dostałam jeszcze bury.  
Może nie wszystko można wyczytać w książkach, ale na forum jest już chyba każdy temat poruszony.
« Ostatnia zmiana: 07-03-2010, 21:55 wysłane przez Agata » Zapisane
Iyana
Stały bywalec
***

Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 13.04.2009
Skąd: małopolskie
Wiadomości: 156

« Odpowiedz #6 : 07-03-2010, 22:41 »

Iyana, Manta miała chyba na myśli lekarzy, mówiąc, że "wykończyli dzieciaka", nie rodzinę. Tak wynika z pierwszego postu. Zatem to zwykłe nieporozumienie z tym "besztaniem".

Hm, może i faktycznie Manta miała na myśli lekarzy. Ja to odczytałam jako obwinianie rodziny. Stąd moja gwałtowna reakcja.

Manto, jeśli jest tak, jak pisze Agata, to przepraszam.
« Ostatnia zmiana: 08-03-2010, 08:36 wysłane przez Szpilka » Zapisane
Manta
Początkujący
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 41
MO: Czerwiec 2008
Wiadomości: 47

« Odpowiedz #7 : 09-03-2010, 22:56 »

   Iyana, ja miałam właśnie na myśli lekarzy, przepraszam-konowałów, którzy zadecydowali o takiej, a nie innej metodzie wyleczenia. Właściwie ich brak wiedzy i arogancja. Ludzie wykształceni, profesorowie-koń by się uśmiał.
   Po prostu źle mnie zrozumiałaś, a ja zbyt chaotycznie opisałam daną sytuację. Zbyt dużo myśli w głowie podczas pisania.
Jest mi tylko cholernie smutno kiedy dziecko musi przechodzić przez to ''piekło'', a ja nic nie mogę pomóc.
   
   Iyana, ja również Ciebie przepraszam za mój wybuch. blush
Zapisane
Emisia
Stały bywalec
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 36
MO: 01-12-2006
Skąd: Italia
Wiadomości: 662

« Odpowiedz #8 : 09-03-2010, 23:10 »

A ja myślę dokładnie jak Manta! I nie mam na myśli tylko lekarzy. Wiem, że rodzice latali do konowałów z powodu własnej niewiedzy, ale kiedy można ich uświadomić, jak nie w takim momencie? Gdyby Manta im to powiedziała przed całym zajściem, to by ją wyśmiali. Czyż nie? Nie musisz się tłumaczyć, Manto. Ja w życiu codziennym jestem uważana za  nawiedzoną i już tylko kręcę głową widząc ludzkie tragedie. Nic do nich nie dociera i nawet na śmierć bliskiego znajdują wytłumaczenie!
« Ostatnia zmiana: 10-03-2010, 08:36 wysłane przez Szpilka » Zapisane
Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC
Design by jpacs29 | Mapa strony
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!
Strona wygenerowana w 0.109 sekund z 19 zapytaniami.