Glista ludzka

(1/12) > >>

Mistrz:
Ostatnio wiele się mówi o pasożytach organizmu ludzkiego, i raczej są to straszaki mające napędzić koniunkturę producentów leków przeciwpasożytniczych oraz aparatów pasożytobójczych, niż rzeczowe informacje. Pasożytów jest sporo, i by odnieść się do wszystkich, trzeba by napisać grubą książkę, co jest raczej pozbawione sensu. Postanowiłem posłużyć się glistą ludzką, ponieważ właśnie ten pasożyt w naszych szerokościach geograficznych występuje najczęściej. Mam nadzieję, że ten opis rzuci wystarczające światło na istotę chorób spowodowanych wszystkimi pasożytami.

Glisty ludzkie nie są pasożytami organizmu ludzkiego. Są to białe robaki, należące do grupy nicieni, żyjące w przewodzie pokarmowym. Dojrzałe samce mierzą 15-35 cm długości i 2-4 mm grubości, natomiast samice 20-40 cm długości i 3-5 mm grubości. W dotyku są twarde, jakby sprężyste, bowiem ich ciało wypełnione jest płynem surowiczym, będącym pod dużym ciśnieniem, co zapobiega wniknięciu do organizmu glisty enzymów trawiennych, a także większości leków. Bytują w jelicie cienkim, do którego ścian przytwierdzają się przy pomocy specjalnych warg. Odżywiają się częściowo strawionymi substancjami zawartymi w treści jelitowej, a w razie braku pożywienia zjadają nabłonek ściany jelita, tworząc w niej nadżerki. W ludzkim przewodzie pokarmowym może bytować od jednej, nawet do kilkuset glist.

Poza szczególnymi przypadkami (gdy ich ilość blokuje drożność jelit), walka z glistami ludzkimi wydaje się być pozbawiona sensu. Po pierwsze dlatego, że są one bardzo odporne na większość leków – z tego względu leki skuteczne w zwalczaniu glisty ludzkiej muszą być niezwykle toksyczne, tj. bardziej szkodliwe od glist. Po drugie, nie ma możliwości, by jednoznacznie określić wiek glist, których długość życia wynosi niewiele ponad rok. Po tym okresie dochodzi do samowyleczenia. Nigdy zatem nie wiadomo, czy glisty znikły wskutek zastosowania leku, czy też były to „roczniaki”, które po prostu zeszły z tego świata, a tym samym z naszego przewodu pokarmowego... z przyczyn naturalnych, zaś lek zatruł wyłącznie nas samych.

Warto wiedzieć, że glisty nie tolerują w diecie gospodarza większych ilości świeżych porów, cebuli, czosnku oraz pestek dyni, i w konsekwencji opuszczają jego przewód pokarmowego wraz z kałem. Sprawdzonym w medycynie ludowej, w miarę niskotoksycznym zielem, jest glistnik: http://www.bioslone.pl/forum/index.php?topic=2451.0

W ciągu doby samica glisty ludzkiej produkuje do 200 tysięcy jaj, które wydalane są wraz ze stolcem. By mogło dojrzeć, jajeczko musi trafić do gleby, gdzie w obecności tlenu i wilgoci, w temperaturze poniżej 36 °C w ciągu 30-40 dni rozwija się w nim postać larwalna glisty ludzkiej. Dojrzałe jajeczko z zawartą w nim larwą może w naszym klimacie zachować zdolność do inwazji, czyli zakażenia człowieka, przez 2-5 lat.

Glistą ludzką zarażamy się połykając jaja z dojrzałą larwą wraz z zanieczyszczonym pożywieniem lub wodą. Po dotarciu do jelita cienkiego, larwa wydostaje się z otoczki jaja, szuka słabego miejsca w nabłonku - wyrwy przez którą dociera do najbliższego naczynia krwionośnego, a następnie z krwią wędruje do pęcherzyków płucnych, bowiem do dalszego jej rozwoju niezbędny jest tlen. W płucach larwy dwukrotnie linieją, a gdy osiągną 2 mm długości, rozpoczynają wędrówkę w górę dróg oddechowych przez oskrzeliki, oskrzela, tchawicę, krtań do przełyku, skąd zostają połknięte i przez żołądek trafiają do jelita cienkiego, gdzie dorastają do postaci dorosłej glisty ludzkiej.

W okresie wnikania larw do organizmu i ich wędrówki do płuc dominują różne reakcje i objawy alergiczne. Wędrujące larwy mogą także uszkodzić wątrobę, śródbłonek naczyń krwionośnych, ściany pęcherzyków płucnych. Zabłąkane larwy mogą niekiedy usadowić się w różnych nietypowych dla glisty ludzkiej narządach, jak oko, ucho, mózg, wątroba, śledziona, gdzie po pewnym czasie otorbiają się tworząc tzw. guzki robacze.

Okres bytowania larw glisty ludzkiej w płucach najczęściej objawia się wysoką temperaturą, kaszlem, a przy masowych zakażeniach może także rozwinąć się zapalenie płuc. Są to objawy niespecyficzne, przypominające choroby zakaźne o podłożu bakteryjnym, i jako takie są też leczone, czyli antybiotykami. Nierzadko chorzy z powodu napadów kaszlu leczeni są na astmę.

Wydawać by się mogło, że skuteczną metodą przed zakażeniem glistą ludzką jest przestrzeganie higieny, czyli mycie rąk oraz warzyw i owoców przed spożyciem. Nie jest to do końca prawdą, bowiem jajeczka glisty ludzkiej mogą być roznoszone przez muchy, a także przenoszone z wiatrem i nawet po umyciu rąk, owoców i warzyw mogą na nich osiąść, albo trafić do napoju znajdującego się w odkrytym naczyniu, czy też trafić bezpośrednio do ust wraz z wdychanym powietrzem i połknięte ze śliną.

Czy zatem jesteśmy całkowicie bezbronni przed zakażeniem larwą glisty? Ależ nie – mamy przecież system odpornościowy. Pierwszą linią obrony przed wniknięciem do jelita cienkiego drobnoustrojów jest kwasowość żołądka. Wprawdzie nie jest ona w stanie zniszczyć larwę glisty zamkniętą w otoczce jaja, ale potrafi poważnie ją osłabić. Ważnym elementem pierwszej linii obrony jest także zachowanie ciągłości nabłonka jelitowego, bez nadżerek i stanów zapalnych będących swoistymi wrotami zakażenia. Drugą linię obrony stanowią białe krwinki, które osłabionej larwie powinny skutecznie uniemożliwić przebicie zdrowej(!) ściany jelita cienkiego, skąd mogłaby przedostać się do naczyń krwionośnych. Toteż obniżanie kwasowości w chorobach żołądka, nadżerki w ścianie przewodu pokarmowego, a także osłabienie systemu odpornościowego stwarzają warunki do faktycznego zakażenia organizmu, bowiem gdy larwa nie dostanie się do krwiobiegu – po prostu ginie, nie zakażając naszego organizmu.

Teraz pytanie: czy jest sens zabijania larw przebywających w organizmie? Trudno się go dopatrzyć. Cóż z tego, że je zabijemy, skoro pozostaną ich martwe ciała, z których w niedługim czasie powstaną ropnie? A ropnie w organizmie to nic innego, jak toksyczne złogi wywołujące szereg chorób, ze spadkiem odporności na czele. Czy warto zatem zamieniać jakąś chorobę inną? To już lepiej, niech te larwy po prostu sobie wyjdą – najmniejsze zło. A my już wiemy, co zrobić, by nie dopuścić do rozwoju glisty w naszym jelicie cienkim. Po pierwsze należy w miarę możliwości nie połykać wydzieliny podczas kaszlu, lecz ją wypluwać. Po drugie należy jeść większe ilości świeżych porów, cebuli i czosnku, a w okresie dojrzewania dyń, także ich pestki. W razie potrzeby można także pić napar z glistnika. Ale przede wszystkim należy systematycznie usuwać wciąż tworzące się nadżerki nabłonka jelitowego, będące wrotami zakażenia. Z naturą po prostu trzeba nauczyć się współżyć, zamiast walczyć z nią przy pomocy coraz wymyślniejszych leków czy coraz nowszej generacji generatorów prądu elektrycznego. W tej walce z góry skazani jesteśmy na klęskę, a skorzystają jedynie koncerny!

Lady:
Mistrzu mam taki problem w rodzinie 7 letnia dziewczynka mizerna ,po wielu antybiotykoterapiach ma laboratoryjnie zdiagnozowane:candida w gardle,glisty i lamblie.Nie chce jeść zdrowych rzeczy ,narzeka na ból brzucha i jest płaczliwa i nerwowa.Od paru dni pije MO jak jej można pomóc?

Mistrz:
Niektórym się wydaje, że można zniszczyć zdrowie antybiotykami, a potem wpaść na forum i znaleźć prostą radę tzw. medycyny alternatywnej. Cóż mogę odpowiedzieć? Jedyną alternatywą dla chorób nie jest alternatywna medycyna, lecz zdrowie, o które trzeba dbać systematycznie. Jest to nudne, ale skuteczne.

Pewu:
Dziękuję ze obszerny artykuł Mistrzu! Na pewno trochę mnie uspokoił bo już sam powoli zaczynałem się martwić pasożytami.
Lecz jak to ze zdrowiem bywa, ilu specjalistów, tyle opini:
 Cytat


Andrzej Janus
Nie należy zabierać się za leczenie grzybów, zanim nie usunie się z organizmu pasożytów.

I jak, my ludzie, chorzy zagubieni mamy się w tym wszystkim odnaleźć? ;)

Mistrz:
Ale przecież ja nie twierdzę, że pasożyty należy hodować. Bynajmniej! Twierdzę tylko, że nie ma sensu z nimi walczyć, zwłaszcza wtedy, gdy są polegli.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona