Enrico - drożdżyca, niska waga ciała

<< < (3/12) > >>

enrico:
To ja kontynuuję opis moich przeżyć związanych mam nadzieję z piciem MO.

Ostatnie objawy wyglądały bardzo groźnie, dlatego od razu zdecydowałem się o nich napisać. Nie wiem bowiem czy może być to oczyszczanie spowodowane MO. Ostatniej nocy było mi bardzo zimno (szczególnie w plecy), bicie serca było lekko przyśpieszone i wyraźne, szumy i dzwonienie w uszach. Zasnąłem dopiero ok. 2.00. Wtedy to też zupełnie przestało mnie pobolewać gardło i zniknął odruch wymiotny a szumy w uszach zmniejszyły się. Myślę, że podchodzi to pod oczyszczanie tchawicy z opisu w książce na stronie 65. Również rano trzęsło mnie zimno i miałem rozgrzane ciało, ale termometr wskazał 36.6. Potem zimno ustało, za to zaczęły mnie boleć (do tej pory) wewnętrzna strona ud (zwłaszcza lewe) tuż pod pachwinami oraz mięśnie pośladków. Czuję też jak krew pulsuje w żyłach stóp i w lewym nadgarstku. Pobolewa mnie też lewy palec wskazujący. Na wszelki wypadek dzisiaj wypiłem połowę dawki MO (jutro mam zamiar zrobić to samo). Od ok. 17.00 znowu mi zimno a o 21.00 temperatura wyniosła 37.5. Wspomagam się piciem wody z cytryną. Leków obniżających gorączkę póki co nie brałem (ale jak dojdzie do 38.5 to pewnie wspomogę się Apapem lub Polopiryną).

Ogólnie objawy są względnie znośne, a ja jestem odporny na ból i nie jest mi on straszny. Jednak chciałbym mieć pewność czy to oczyszczanie. Poprawiło by mi to samopoczucie i oszczędziło nerwowości, która wynika z moich wątpliwości i obaw o zdrowie.

Rozumiem, że Eksperci i osoby bardziej doświadczone nie mogą odpowiedzieć na wszystkie pytania na forum, ale proszę tylko o wskazówkę. Czy objawy te są wynikiem stosowania MO? Czy powinienem przerwać picie Mikstury na kilka dni? Chodzi mi tylko o ogólne wytyczne co dalej robić.
Pozdrawiam i czekam na odzew, enrico.

Mistrz:
Cytat

Jednak chciałbym mieć pewność czy to oczyszczanie. Poprawiło by mi to samopoczucie i oszczędziło nerwowości, która wynika z moich wątpliwości i obaw o zdrowie.
No jasne, ale takich zapewnień nikt udzielić nie może, chyba żeby był nieodpowiedzialny.
Natura jest konsekwentna, więc postępuje konsekwentnie na zasadzie: akcja - reakcja. Pan podjął akcję w postaci picia MO, więc powinien się liczyć z reakcją i cieszyć się nią, a nie niepokoić. Ale jeśli Pan lubi się bać, to niech Pan zrobi kilkudniową przerwę w MO, to będzie Pan wiedział. My nie jesteśmy przychodnia lekarską - nie stawiamy diagnoz. Doradzamy tylko, że gdy chce się wziąć swoje zdrowie we własne ręce, to konsekwentnie, a to znaczy, że choroby trzeba odchorować, by wyszły nam na zdrowie. A czy to objaw wywołany MO, czy jakaś inna, "zwykła" choroba - jakie to ma znaczenie? Wszystkie choroby mają jedna przyczynę i jeden charakter - oczyszczający.

Specjalnie dla Pana zamieszam słowa Hipokratesa, które są naszym credo, więc niech się Pan ich nauczy na pamięć i przypomni w razie wątpliwości.

Hipokrates napisał
Cytat

Choroby są procesem pozbywania się toksyn z organizmu. Objawy są naturalną ochroną organizmu. Nazywamy je chorobami, lecz one w rzeczywistości leczą choroby. Wszystkie choroby mają jedną przyczynę, choć objawiają się w różny sposób, w zależności od miejsca, w którym występują.

enrico:
Dziękuję za odpowiedź Panie Józefie.

To racja z tymi chorobami do odchorowania. Jednak spodziewałem się czegoś w postaci grypy, przeziębienia, bólów lub sensacji żołądkowych. Ale można powiedzieć, że każdy organizm reaguje inaczej, więc może to i jest oczyszczanie.
MO piję teraz co 2 dni w dawce 1/3. Zobaczymy co będzie dalej.

Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na kilka spraw – objawów, które mnie niepokoją.
1. Temperatura. (Na początku nadmienię, że moja normalna temperatura wynosiła zawsze 36.6, gdy chorowałem nigdy nie przekraczała 40, i nigdy też nie spadła poniżej 36.5). Otóż bywają momenty, że jak jest mi zimno (śpię ciepło ubrany w skarpetach), to termometr zamiast wskazywać stan podgorączkowy to pokazuje 36. Oznacza to osłabienie, ale ja jakoś czuję się jakbym miał gorączkę (ciało mam ciepłe, ale czoło nawet zimne). Gdy jednak czuję się w miarę normalnie (tzn. nie odczuwam zimna, nie mam dreszczy) na termometrze odczytuję stan podgorączkowy (między 37 a 37.5; pisząc ten post mam akurat 37.5). Słyszałem, że candida potrafi sterować temperaturą – czy to prawda?
2. Ciśnienie i tętno. O to obawiam się najbardziej. (Nie mam ciśnieniomierza, więc opisuję swoje odczucia). Moim ciśnieniem nigdy zbytnio się nie przejmowałem. Jedynie badania w gabinecie lekarskim wykazywały jego podwyższenie (nie pamiętam ile) i lekarz chciał mi przepisać leki. Jednak gdy przez pewien okres miałem ciśnieniomierz i wykonywałem pomiary samodzielnie, ciśnienie było w normie i wówczas lekarz zrezygnował z leków. Tak więc nigdy niczym nie obniżałem ciśnienia. Coś jednak z nim było nie tak, bo dzwoniło mi w uszach i dźwięki te nasilały się w czasie wysiłku, ale mi to nie przeszkadzało, choć byłem bardzo aktywny i sprawny fizycznie. Zawsze też miałem dobrze widoczne grube żyły (tętnice?) na dłoniach i czasem na łydkach.
Ostatnio odczuwam tak jakby nagły spadek ciśnienia – wtedy żyły nieco się kurczą, odczuwam lekki niepokój wokół serca, nagłą chęć poruszenia ciałem w celu tak jakby podtrzymania wyższego ciśnienia (staram się jak najwierniej opisać jak to czuję), uczucie w układzie moczowym (prącie) spadku ciśnienia, w głowie tak jakby niedotlenienie. Wtedy tętno też się zmniejsza. Oscyluje w okolicach 50 na minutę. Po pewnym czasie stan ten się powtarza i ciśnienie znowu się obniża itd. Dzieje się to głównie wieczorem przed zaśnięciem, ale w dzień też.
3. Bóle reumatyczne nóg. Występują głównie rano po przebudzeniu (kiedyś były przed snem). Są dość silne i zawsze boli jedna noga (udo lub łydka). Odczuwam je nie w mięśniach, ale tak jakby w kościach. Dodam, że po każdym obniżeniu się ciśnienia przez chwilę je czuję, potem ustępują.

Są też i pozytywy: stan mojej psychiki poprawił się (chociaż to taka zamiana przysłowiowej siekierki na kijek). Jednak odporność na stres jest prawie znikoma (denerwują mnie głównie ludzie, hałas). Odpluwam też flegmę z zatok (biała i zielona) szczególnie podczas wysiłku fizycznego lub gdy mi ciepło, więc coś tam się oczyszcza.

Mam takie przypuszczenia, że system odpornościowy jest za słaby, by działać, dlatego ten spadek ciśnienia i temperatury. Kiedy zaś jest dość silny (np. po przespanej nocy) zabiera się za reumatyzm – chorobę autoimmunologiczną. Jeśli się mylę, to proszę o sprostowanie i doprecyzowanie.

Cóż więcej mogę dodać?. Przydałyby się rady jak doraźnie przeciwdziałać tym wahaniom ciśnienia. Piję dużo wody, czasem z cytryną i trochę się ruszam, żeby wydalić toksyny z krwi. Może Lacky też się wypowie (czytałem sporo Jego wypowiedzi i wiem , że ma dużą wiedzę o systemie odpornościowym).

Pozdrawiam, enrico.

Grazyna:
Te wszystkie wahania są rzeczywiście uciążliwe, niepokojące i przykre, ale cóż, wynikają ze stanu zanieczyszczonego organizmu. Nie z jakiejś szczególnej słabości układu odpornościowego. W tym stanie wzmocnienie odporności mogłoby się nie najlepiej skończyć - pobudzeniem aktywności przeciw własnym komórkom.
Spróbuj się zapoznać z podobnymi doświadczeniami innych, a przekonasz się, że nie jesteś sam http://bioslone.pl/forum2/index.php?topic=5539.0

enrico:
Po kilku dniach niepisania przyszedł czas na kolejny post  :)

Zgodnie z sugestią Pani Grażyny zapoznałem się z przypadkiem Machosa (zresztą nie tylko jego) i teraz już wiem, że czeka mnie bardzo długa droga do zdrowia. Ponadto zdałem sobie sprawę, że mogę spodziewać się różnorakich reakcji organizmu – nie tylko tych opisanych w książce. Co więcej, będę musiał jakoś je przetrwać zanim nastąpią zwykłe grypy i przeziębienia. Zauważyłem podobieństwa między przypadkiem Machosa a moim. Są to m.in. szybki metabolizm i problemy z sercem (o tym później). Machosa dręczyły też bóle nóg – u mnie są to bóle reumatyczne. Być może jestem w trochę lepszej sytuacji, gdyż nie miałem żadnej operacji i mam system oczyszczania jakim są migdałki. Za to na moją niekorzyść przemawia nadciśnienie, jaskra i ogólne problemy z układem krwionośnym. Poza tym czuję, że we krwi (ale też w tkankach organizmu) mam mnóstwo toksyn, których trzeba będzie się pozbyć.

Po zaistnieniu ostatnich niepokojących objawów stosowałem MO w dawce ½ co drugi dzień – objawy zmniejszyły się. Teraz stosuję połowę dawki codziennie. Myślę, że sama dieta też dużo daje, a MO przyśpiesza tylko reakcje.

Wracając do serca, to występują kołatania i niemiarowe jego bicie. Zwykle ma to miejsce w spoczynku, zazwyczaj przed snem lub gdy odpoczywam. Czasami też boli i tak jakby się męczy – raz przyśpiesza, raz zwalnia.  Nie zauważam wpływu jedzenia na akcję serca. Nigdy też nie badałem tego organu, ale długotrwałe nadciśnienie (podejrzewam, że trwa ok. 6-7 lat) mogło jakoś negatywnie na nie wpłynąć. Co do układu krążenia, to od młodych lat (13-14 rok życia) jest on chyba coraz mniej wydolny. Właśnie wtedy pojawiły mi się grube widoczne tętnice na rękach, potem na wewnętrznej stronie ud. Jeśli chodzi o nadciśnienie, to jak już wspominałem, nie zajmowałem się nim. Świadczyły o nim natomiast szumy i dzwonienie w uszach. Choć zawsze byłem bardzo aktywny, to z upływem lat coraz szybciej się męczyłem. Obecnie od 4 dni wieczorem biorę 1 tabletkę Magnezinu 500mg (taki akurat mam, wiem że polecany jest Slow-mag) i wówczas mogę  łatwiej zasnąć.

Kontynuując wątek reakcji organizmu na dietę i MO wspomnę o kłuciu w głowie (góra czaszki, tuż pod powierzchnią) porównywalne do wbijania szpilek. Nadal występuje drętwienie karku, lecz zeszło trochę niżej i promieniuje już mniej na szczękę a bardziej na barki i łopatki. W rejonie tym czuję czasami drętwienie, mrowienie i uczucie ciepła. Przy ruchach głową bardzo mi strzyka w szyi i coś jakby przeskakuje w głowie (tylko gdy odwracam głowę z lewej strony na prawą lub gdy przechylam w tym właśnie kierunku, nigdy z powrotem). Trzy razy zgrzytałem zębami tuż przed zaśnięciem (wyglądało to jakbym chciał coś gryźć).

Następna sprawa to zęby (o nich też już pisałem). Bardzo szybko mi się ścierają i nie chodzi tu o te popsute, ale o jedynki dolne i górne. Trzymanie zamkniętej szczęki jest jakieś nienaturalne (przez to ścieranie) i zazwyczaj zęby górne i dolne nie dotykają do siebie. Wydaje mi się, że organizm w bardzo szybkim tempie zabiera z zębów wapń.
Dalej – bolą mnie uda po wewnętrznej stronie – albo to żyły, albo układ limfatyczny, bo nie są to mięśnie. Bóle reumatyczne oczywiście czasami też są.

DIETA

Za 3 dni minie miesiąc stosowania diety I etapu. Mam zamiar pociągnąć ją jeszcze przez ok. 2 tygodnie. Starałem się jak mogłem unikać szkodliwych produktów, chociaż popełniłem kilka grzeszków (mam nadzieję że nie za dużych). Otóż zdarzyło mi się zjeść kiełbasę ze sklepu, kaszankę, pieczarki ugotowane, rosół, wędlinę ze sklepu. Podjadałem między posiłkami. Nie skusiłem się jednak na słodkości – tutaj w pełni się kontrolowałem.

Kotlety z sezamem to strzał w 10 – dziękuję za pomysł  :) Smażę je na słoninie, odsmażam na wodzie. Czy gdy nie mam wiejskich jajek to mogę na śniadanie zjeść takie zwykłe ze sklepu oznaczone „3”, czy raczej zamiast nich zjeść kotlet lub kaszę gryczaną? Co do przypraw, to czy są jakieś szczególnie polecane lub niewskazane? Ja zwykle dodaję majeranek do surówek – lepiej się podobno trawią.

To chyba tyle na razie. Z kondycją psychiczną jest jakby lepiej ale daleko mi jeszcze do stanu sprzed grzybicy. Stres występuje nadal, ale nie jest już permanentny (może Slow-mag by tu pomógł?).

Jeszcze pytanie techniczne: czy w dziale „Blok dla początkujących” wiadomości wysyłać mogą tylko moderatorzy i opiekunowie? Miło byłoby przeczytać opinie zainteresowanych użytkowników, jak to jest w wątku Machosa. Nie ma obawy że będę stosował się do wszystkich pochopnych rad i zaleceń.

Pozdrawiam, enrico.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona